nim specjalnie skomplikowanych rzeczy i widzimy, wiemy, przekonani jesteśmy, że nowe techniczne rozwią-niia są zupełnie solidne, uzasadnione i opierają się na "l>liczeniach i obserwacjach, na doświadczeniu całego kolei, lywu inżynierów, a nie tylko samego Beridzego. Czy piojekt jest śmiały? Tak! Ale wszakże i my nie należymy ile tych, co się-boją. Czy propozycje naszych inżynierów są i , ykowne? Owszem, ryzykowne! Lecz my nie boimy się iv yka. Nasze ryzyko nie jest bynajmniej niedorzeczne
? Irko od Moskwy II « 433 ?»
i ślepe. Ryzyko Beridzego — to ryzyko nowatora, a my przecież dokonaliśmy całej rewolucji technicznej w naszym kraju, ryzykując coś niecoś.
Wziął leżący na stole referat Beridzego, podniósł, jakby go ważył, i zamyślił się przez chwilę.
— W ostatecznym rachunku ja pierwszy odpowiadam za was wszystkich i za los budowy. I nie boję się ponieść odpowiedzialności za konsekwencję mojej decyzji. Wyobraźcie sobie, towarzyszu Grubski, że teraz, w tej chwili, dowodzący armią N podejmuje ważną decyzję tam, na froncie. Czy ryzykuje, czy nie? Tak, ryzykuje! Bo na świecie żadna istotna rzecz nie powstaje bez ryzyka...